Ekche..
Tak, wiem- nic mnie nie usprawiedliwia, że tak długo nie dodałam notki .
Zresztą racja- powód był idiotyczny: Po prostu nie miałam czasu jej przepisać na Worda x.x
Jak przez ponad dwa miesiące mogłam go nie mieć ? Po prostu jakoś tak dziwnie wyszło. . .
No więc kolejne wielkie Gomen i z racji, że tak mi z tym wszystkim wyszło dzisiaj zamieszczę to, co już mam napisane (Gaara x Sai- Burza)
Tak, wiem- znowu zaczynam nowy cykl, a poprzednich nie mogę skończyć, ale niestety teraz tak wyszło i stwierdziłam, że lepiej dodać to, niż nic :3
Jak znajdę kogoś do przepisywania notek, to będę je zamieszczać częściej xD
Przyjmuję zgłoszenia =^. ^=
No i oczywiście, zapraszam do czytania ;)
YoAne
***
Była noc. Gaara leżał na łóżku, wpatrując się w wykrojony księżyc za oknem. Mleczne światło przeświecało przez firanki i tworzyło rozciągnięte smugi na jasnej, drewnianej podłodze. Na szczęście nie było pełni… Miał całą długą noc na rozmyślania. Cztery ściany przydzielonego mu pokoju pomalowano na kolor ciemnej zieleni. Tak bardzo było to odmienne od piaskowych ścian w jego rodzinnej wiosce. I nie tylko ściany się różniły. Wszystko było tu inne.
„Może i lepsze…”- pomyślał.
Gdyby mógł, zostałby tu na zawsze. Ale to było niemożliwe. Na swoje nieszczęście był synem Kazekage Wioski Piasku, który właśnie niedawno zmarł. Teraz on musiał wrócić i przejąć po nim to stanowisko. Wszyscy tego po nim oczekiwali. Westchnął ze smutkiem. Jeszcze tylko tydzień.
Nie chciał wracać do wioski. Tu było tak genialnie… i zielono.
Co prawda w jego wiosce też były piękne miejsca, ale nie miały one aż takiego uroku, jak tutaj. Na pewno najbardziej będzie mu brakowało drzew, które w jego domu rosły w ilościach minimalnych, a do tego daleko poza wioską. Poza tym, gdy zostanie już Kazekage, nie będzie miał czasu nawet pomyśleć, a co dopiero siedzieć i wgapiać się w księżyc.
Wiedział, że musi wrócić. Nie miał przecież innego wyjścia.
Zmienił pozycję, opierając głowę na rękach i nadal wpatrując się zamyślonym wzrokiem w okno. Pierwszy raz od już dość dawna poczuł się tak bardzo samotny. I najgorsza była ta tęsknota. Ściskała jego serce, sprawiając, że cierpiał. Głęboka, niezaspokojona tęsknota za… Za czym? Nie mógł tego określić. Po prostu tęsknił.
Nagle do jego pokoju wszedł czarnowłosy chłopak z nienaturalnie bladą cerą. Widząc, że Gaara wpatruje się w niego wyczekująco, zawahał się, ale po chwili podszedł bliżej.
Jak on miał na imię? Ach, tak- Sai. Naruto kiedyś o nim wspomninał…
- Tsunade Cię wzywa jutro, z samego rana.- odezwał się.
-W jakiej sprawie?- spytał niezbyt zaciekawiony rudy.
Chłopak pokręcił głową.
- Nie wiem.- odparł- Kazała Ci przekazać tylko to.
Gaara westchnął. Pewnie czeka go kolejna góra papierów do wypełnienia.
- Usiądziesz?- spytał czarnowłosego, raczej z grzeczności, niż ze szczerej chęci.
Chłopak nadal stał nad nim, wpatrując się w niego czarnymi oczami. Niechętnie musiał to przyznać, ale był naprawdę przystojny. Przez jego mózg nagle przepłynęła naprawdę dziwna wizja…
Po chwili jednak ciemnowłosy powoli podszedł do łóżka i usiadł. W pokoju zapanowało milczenie. Na zewnątrz zaczął wiać wiatr a krople deszczu rytmicznie uderzał w okno. Nagle twarz rdzawowłosego oświetliło jasne światło a zaraz potem usłyszeli grzmot.
Sai nie lubił burzy. Zawsze wtedy czuł jakiś dziwny niepokój. Zadrżał i spojrzał na siedzącego obok niego chłopaka. Jego twarz była nieludzko spokojna a oczy wpatrywały się w ścianę.
Nagle czarnowłosy przypomniał sobie słowa z poradnika, który właśnie niedawno przeczytał.
„Jeśli się boisz (załóżmy np. burzy, ciemności, czy czegokolwiek innego) nie wahaj się o tym powiedzieć ukochanemu. Jeszcze lepszy efekt osiągniesz, gdy się do niego przytulisz.”
Na zewnątrz wiatr zaczął zawodzić coraz głośniej a ciężkie krople deszczu uderzały o szyby.
„Ukochanego…”- pomyślał, rozglądając się dookoła.
Obok niego siedział tylko Gaara, wpatrując się z obojętną miną w okno.
„Tak. To na pewno o niego chodzi!”- pomyślał z satysfakcją, że tak szybko się tego domyślił.
Przysunął się więc do niego. Materac cicho zaskrzypiał, ale czerwonowłosy nie zwrócił na to najmniejszej uwagi. Całą jego uwagę pochłaniał krajobraz za szybą.
-Gaara…- zaczął cicho, gdy kolejny grzmot uderzył zastraszająco blisko pokoju, w którym się znajdowali.- Gaara, ja się boję…
Tym razem chłopak zareagował. Obrócił głowę w jego stronę i teraz wpatrywał się w niego turkusowymi oczami. Z jego twarzy nie można było wyczytać żadnych emocji. Przez chwilę żadne z nich się nie ruszyło. Czarnowłosy postanowił więc przejść do następnego punktu programu. Przysunął się jeszcze bliżej i objął Gaarę w pasie. Chłopak szybko się odsunął, odpychając jego rękę.
- Co ty robisz?!- prawie krzyknął.
Sai był zdezorientowany. Przecież wszystko zrobił dobrze. Tak było napisane w tym poradniku… Zaraz, jaki on miał tytuł? Przed oczami stanęła mu różowa okładka i fioletowe, pochyłe litery układające się w napis „Poradnik flirtu- Czyli jak dziewczyna ma się zachować na randce”
„O, cholera… - pomyślał, szybko odsuwając się od Gaary- Nie ma to jak świetna spostrzegawczość. Ja przecież nie jestem dziewczyną!”
-Ja…- powiedział- Przepraszam. Pomyliłem się.
- Jak to się pomyliłeś?- spytał rdzawowłosy, patrząc a niego z wyraźnym zainteresowaniem.
- No bo ja…- zawahał się- Zresztą nie ważne…
Nie wiedział, jak ma mu to wyjaśnić. Przerwał więc i milczał. W pokoju zapanowała bardzo niezręczna cisza.
- To może ja już pójdę…- dodał nadal zmieszany, podnosząc się z łóżka.
Nagle Gaara szybkim ruchem chwycił go za nadgarstek i przyciągnął do siebie. Czarnowłosy stracił równowagę i upadł prosto na niego. Teraz ich twarze dzieliło zaledwie kilka centymetrów.
- Nigdzie nie idziesz.- powiedział stanowczo Jasnooki.
- A-ale ja…- zaczął protestować Sai, ale Gaara zamknął mu usta pocałunkiem. Próbował się wyrwać, ale czerwonowłosy trzymał go za oba nadgarstki i najwyraźniej nie zamierzał puścić. Rdzawowłosy zaczął robić mu malinki na szyi. Przestał się opierać. To było… przyjemne. Na ustach Gaary pojawił się uśmiech.
- Jesteś mój. - wyszeptał mu do ucha, jednocześnie ściągając z niego koszulę.Chłopak zadrżał. W pokoju nie było za ciepło.
- Z- zimno mi- jęknął.
- Zobaczysz, zaraz się rozgrzejesz.- powiedział z kolejnym zniewalającym uśmiechem Gaara.
Puścił jeden nadgarstek czarnowłosego i przesunął powoli palcami po jego torsie. Sai zadrżał, ale już nie z zimna. Szczerze mówiąc, coraz bardziej mu się to podobało.
Wtem do pokoju wparował Naruto, wrzeszcząc na cały regulator:
-Gaara! Tsunade cię wzyw…- urwał na widok Saia bez koszulki i całującego go właśnie w usta Gaarę. Rudy odwrócił się do niego z miną „wyjdź- stąd- proszę”. Blondyn przez chwilę gapił się z otwartymi ustami na zaobserwowaną scenę, wyraźnie zdziwiony.
-Ja… To ja już może pójdę…- wymamrotał niezbyt inteligentnie i wziął strategiczny odwrót.
W pokoju zapadła martwa cisza. Żaden z nich nic nie powiedział. Sai odwrócił się i spojrzał w oczy rudego. Na jego policzkach widniały purpurowe rumieńce.
- Może lepiej idź.- powiedział cicho, odwracając wzrok- Tsunade nie lubi na nikogo czekać.
Czerwonowłosy westchnął. Wyraźnie się wahał.
- Spotkamy się jeszcze?- spytał z nadzieją w głosie.
- Na pewno.- obiecał czarnowłosy.
Rudy wstał i poszedł w kierunku łazienki, doprowadzić do porządku swój „Twórczy nieład” na głowie.
Sai usiadł, bezwiednie wpatrując się w przeciwległą ścianę. Zadrżał i założył z powrotem swoją trochę wymiętą koszulkę.
Czy to możliwe, że on go kochał?
Coś podobnego czuł kiedyś do Naruto, ale ogarniające go w tej chwili uczucie było znacznie silniejsze. Czuł się, jakby wypił co najmniej trzy butelki wina. A najgorsze, że w żadnym podręczniku nic o tym nie napisali…
Podniósł się powoli i podszedł do okna. Deszcz nadal bębnił o szyby a niebo nadal rozjaśniało się co chwilę smugami światła. Woda kapała z płatków kwitnącej wiśni, za oknem. Nie chciał wracać do swojego pustego pokoju.
Usłyszał za sobą trzaśnięcie drzwiami. Obrócił się. Jego oczom ukazał się Gaara ze szczoteczką do zębów w ręce.
- Muszę już iść.- powiedział, zmierzając w stronę drzwi.
Czerwonowłosy podszedł do niego i objął go w pasie.
- Możesz przyjść do mnie, kiedy tylko zechcesz.- wyszeptał mu do ucha- Pamiętaj o tym.
Na bladej twarzy Saia pojawił się rumieniec.
- Przyjdę.- powiedział patrząc prosto w te cudowne, szmaragdowe tęczówki.
Rudy zbliżył swoje wargi do jego i pocałował go na pożegnanie. Czarnowłosy poczuł przyjemny dreszcz. To było… podniecające. (Cały Sai...- dop. od autorki)
Stali tak jeszcze przez chwilę, obejmując się. Żaden z nich nic nie powiedział.
W końcu ciszę przerwał czarnowłosy.
- Żegnaj.- powiedział, delikatnie odsuwając rdzawowłosego i poszedł w kierunku drzwi.
- Będę czekał.- Odparł tamten z szerokim uśmiechem.
- Ja.. Na pewno przyjdę…- powiedział cicho czarnowłosy i wyszedł.
Gaara siadł na łóżku, wsłuchując się w miarowy szum deszczu.
„Co za dzień…”- pomyślał, przymykając lekko kocie oczy.
***
CDN
(Kiedyś)
