BLOGGER TEMPLATES - TWITTER BACKGROUNDS »

niedziela, 27 czerwca 2010

Kwiat kwitnącej wiśni część 3

Mam niezbyt dobre wiadomości...
Okazało się, że na wakacje jadę nie 10 lipca a 4. W związku z tym, licząc od dzisiaj mam 7 dni. Postaram się przez ten czas dodać jedną, albo dwie notki. Mam nadzieję, że mi się to uda, ale niczego nie obiecuję.
Dzisiaj skończę opowiadanie o Lyu i Kenate. (Veni, Vidi, Vici- pierwsze opowiadanie od baardzo, baardzo dawna, którą wreszcie skończyłam :D) Notka będzie bardzo krótka i nie będzie tam yaoi (To wiadomość dla raiah :P)
No więc nie będę dalej przynudzać.

Miłego czytania.

YoAne.

***

Wszedł do mieszkania. Lyu zamknął za nim drzwi. Stał w wejściu, nie mogąc zrobić następnego kroku. Nagle poczuł, jak czyjeś ciepłe ręce obejmują go w pasie i czarne, aksamitne włosy dotykające jego policzka i opadające na szyję. Poczuł jego ciepły oddech. Nie musiał się odwracać, ale to zrobił. Chciał znów spojrzeć w te piękne, szmaragdowe tęczówki.

Chciał się przekonać, że nie śni.

Przesunął delikatnie drżącą dłonią po jego policzku, jakby bojąc się, że on zaraz zniknie.

Tak, to prawda. Okropnie się bał…

- Jesteś piękny.- wyszeptał z fascynacją.

- Ty też.- Lyu w odpowiedzi musnął wargami jego usta.

To wystarczyło, żeby cała tęsknota, miłość i pożądanie, nagromadzone przez ten rok, nagle eksplodowały.

Nie, nie teraz.

Strasznie chciał znów go pocałować, tak jak kiedyś. Choćby to był nawet ostatni raz. Ale bał się, że może…

Sam nie wiedział, czego. Już tak dawno go nie dotykał. Teraz to wszystko wróciło. Wspomnienia, uczucia, myśli.

- Lyu…- zaczął- Kochasz mnie tak, jak kiedyś?

- Nawet bardziej.- usłyszał i poczuł jego ciepłe wargi na swoich.

Ujął jego twarz w dłonie. Szczerze mówiąc w tej chwili miał ochotę się rozpłakać. Był taki szczęśliwy… Nie mógł uwierzyć, że to się dzieje naprawdę.

Nigdy więcej nie pozwoli mu wyjechać. Oboje wiedzieli, że żadne z nich by tego nie zniosło.

- Obiecaj, że nigdy więcej nie wyjedziesz.- powiedział, patrząc mu w oczy.

W jego tęczówkach zamigotał smutek. Nie chciał sprawić mu bólu, ale po prostu musiał to wiedzieć. Musiał mieć pewność, że on więcej go nie zostawi.

- Obiecuję…- wyszeptał i wtulił się w niego.

Poczuł, jak jego ciało zaczyna drżeć i usłyszał stłumione szlochanie.

- Ty płaczesz?- spytał zdziwiony.

- Ja…- czarnowłosy podniósł głowę i odwrócił twarz. –To nic. Ja tylko… Och, Kenate!

Na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech.

- Nie mogę uwierzyć, w to, co się teraz dzieje.- dodał, kręcąc głową.

- Ja też…- odparł cicho.

Lyu Czarnowłosy objął go w pasie i poprowadził w stronę okna. Zachodzące słońce rzucało purpurowe cienie na krajobraz za szybą.

- Kocham Cię Lyu.- powiedział, jakby potwierdzając wszystkie swoje uczucia.

Wiedział, że to banalne, ale w tej chwili chciał tylko usłyszeć jego odpowiedź.

- Ja Ciebie też, Kenate.- usłyszał.

Tak, już będzie zawsze.

Tak już musi być zawsze.

Stali tak jeszcze przez chwilę, wpatrując się w poruszane wiatrem, kwiaty kwitnących wiśni.


***



The End.

3 komentarze:

Raiah pisze...

To chyba już ostatnia informacja dla mnie, nieprawdaż, Yo?
O taką głupotę, zadziwiam sama siebie.
Nie umiem powtórzyć dokładnie tego samego, bo komentarz mi się nie dodał wcześniej, jakiś błąd.
Powiedziałam sobie, że już tego nie zrobię, bo przecież jestem żałosna, nie?
Nie możesz mnie tak zostawić.

Anonimowy pisze...

Świetna notka ;] Zajrzyj do mnie

Pokolorowana

Anonimowy pisze...

Swietne ;d ;d ;* Pisz dalej ;-) ;P

Vanity